Przyciąganie / The Gravity / Galeria na Ucieche

Wystawa w Galerii na Uciechę jest prezentacją cyklu akwareli opatrzonych wspólnym tytułem "Przyciąganie", powstałych w latach 2015-2017.

Już same tytuły cyklów takie jak: „Grawitacja” „Kosmos” czy „Żywioły” wprowadzają nas w klimat tego co nieogarnięte i nieskończone. Nasza cywilizacja potrafiła już umieścić człowieka w przestrzeni okołoziemską i na księżycu, ale to dopiero liźnięcie wyzywającego milczenia kosmosu. Tym niemniej teleskopy o ogromnych ogniskowych a także sondy przekraczające już nasz układ słoneczny, dostarczają wielu zdumiewających i spektakularnych zdjęć wszechświata. Tworzenie się gwiazd, przemieszczanie mgławic, zderzenia galaktyk często oszałamiają swą ekspresją i wibracją kolorów. Ale Beata Milligan, na szczęście, nie kopiuje i nie naśladuje tych motywów. Jej obrazy nie noszą piętna szczególnej ekspresji lub przeładowania szczegółami. Ona wprowadza własne byty, pojawiają się na jej obrazach intrygujące abstrakcyjne kształty, niedookreślone formą jakieś mozaiki odmienności: stopniałe kryształy, toki, wiry, zatrzymane w ruchu, ostro wykadrowane kręgi, które jako całość są dość statyczne i wyważone. A jednak te prace oparte na silnych dysonansach chromatycznych, w których ugrowo-miodowe elementy kontrastują z atramentowymi smugami, a malachitowe refleksy roztapiają się w zielonkawo-perłowych odcieniach teł, podszyte są nieuchwytnym napięciem, pewną egzystencjalną powagą, a nawet jakimś metafizycznym niepokojem. /MB/

***

The titles of the paintings, such as "Gravity", "Space" and "Elements" introduce us to the atmosphere of the infinite. Our civilization has already managed to place man in space and on the moon, but it is only the trifle of the challenging silence of the cosmos. Nevertheless, telescopes with huge focal lengths and probes already crossing our solar system provide many amazing and spectacular images of the universe. Star formation, displacement of nebulae, galaxy collisions, often dazzle with their expression and vibration of colors. But Beata Milligan, fortunately, does not copy or imitate these motives. Her paintings do not bear the stigma of particular expression, neither overload with details. She introduces her own entities: intriguing abstract shapes appear in her paintings, some mosaics of the unidentified form: melted crystals, swirls, stopped in motion, sharply cropped circles, which as a whole are quite static and balanced. And yet, these works based on a strong chromatic dissonance contrasted with dark blue ink, have some elusive tension, some existential seriousness, and even some metaphysical anxiety.